Niezłe Ziółka - recenzja gry

Nie dość, że Bestia Ze Wschodu jednak się odezwała to w dodatku epidemia wciąż nas zatrzymuje w czterech ścianach. Czyli mamy takie kombo, które lekko mówiąc, "zachęca" do pozostania w domu. Większość z nas stara się znaleźć jakieś sposoby na spędzanie wolnego czasu wspólnie z rodziną, dziećmi. Czasami zahaczamy trochę o naukę, czasami po prostu pełen relaks.

U mnie w domu pojawiła się ostatnio gra karciana (nie planszowa :p nie mylmy tego). Ale nie taka zwykła, bo jakże by inaczej, z roślinkami w roli głównej.

Niezłe Ziółka, bo tak właśnie nazywa się ta gra, to idealny sposób na wspólne spędzanie czasu. A nawet jeśli nie możesz aktualnie z kimś zagrać to jest również opcja zagrania samemu.

Ale żeby Wam ją lepiej przybliżyć to zachęcam do dalszego przeczytania tego artykułu. Zamierzam rozebrać ją na części pierwsze i opisać Wam wszystko. No może nie wszystko, bo coś muszę zostawić też dla Was ;).



O CZYM JEST GRA

Niezłe Ziółka to, tak jak już wcześniej wspomniałam, rodzinna gra karciana. To znaczy, że posługujemy się tylko kartami. Nie ma tu żadnych pionków, klocków, figurek, nic poza kartami. Karty przedstawiają zioła, które najczęściej używamy w kuchni lub hodujemy w ogródkach. A czasami jedno i drugie.



NA CZYM POLEGA GRA NIEZŁE ZIÓŁKA - ZASADY GRY

Ogólnie chodzi w tej grze o to, aby rozdzielić karty między swój prywatny ogród, a ogród, który dzielimy z innym graczem. Potem z tych ogrodów zbieramy zioła (karty) i umieszczamy w naczyniach (kładziemy pod kartami z rysunkami donic). Do każdej karty naczyń (donic), a jest ich 4, możemy zasadzić konkretne ilości lub rodzaje ziół. Im większą ilość ziół na raz umieścimy w naczyniu tym więcej punktów otrzymamy. A cel jest taki, żeby uzbierać tych punktów jak najwięcej.

Są dwie akcje, które musimy wykonać w grze: przesadzanie ziół czyli umieszczanie zestawów kart ziół wymaganych przez wybraną kartę naczynia, oraz sianie ziół czyli gracz bierze kartę z talii i decyduje czy chce ją umieścić w prywatnym ogrodzie czy wspólnym, potem bierze drugą kartę i umieszcza ją w ogrodzie, które wcześniej nie wybrał.

Ogrody, zarówno prywatny jak i wspólny, są widoczne dla wszystkich graczy, dlatego trzeba obserwować co znajduje się w ogrodzie przeciwnika aby wiedzieć jakie zioła zabierze ze wspólnego ogrodu. W ten sposób możemy wyprzedzić jego ruch i zabrać zioła, które są mu potrzebne. Ale uwaga! Do każdego naczynia możemy umieścić zioła tylko raz w danej rozgrywce!

Są również karty specjalne - mięta, szczypiorek i tymianek, za które można otrzymać dodatkowe punkty lub nawet kartę ciasteczka jeśli zbierzemy wszystkie i umieścimy je w szklanym wazonie.



SZATA GRAFICZNA

Wszystkie karty mają piękne rysunki ziół, subtelna kreska, trochę jakby ręcznie narysowane, ale też idealne dla dziecięcego oka. Kolorystyka jest delikatna, miła, i aż chce się patrzeć i oglądać każdą kartę. Mamy tu różne zioła, rysunki naczyń, opisy ziół jako dodatek, wszystko jest spójne.



INSTRUKCJA

Cóż, tu muszę przyznać, że mam lekkie "ale". Zazwyczaj nie mam problemów ze zrozumieniem zasad gry w cokolwiek, a tutaj miałam wątpliwości. Instrukcja nie do końca jasno opisała fakt, że w każdym naczyniu można umieścić zioła tylko jeden raz. Aby to załapać musiałam przeczytać ją kilkukrotnie i zagrać ze dwa razy sama. Poza tym wszystko jest ładnie opisane.




OPCJE GRY

Plusem dla gry jest to, że można w nią grać na kilka sposobów.

Wariant 1 to klasyczne granie z przeciwnikami. Choć trochę dziwnie to brzmi w tak subtelnej grze, że mamy przeciwników, ale nie ma co ukrywać. Gramy by zebrać jak najwięcej punktów i zostać Mistrzem Ogrodnictwa.

Wariant 2 to Drużynowy. Co prawda nie grałam w tym wariancie, ale z opisu wynika, że wygląda on bardzo podobnie jak w wariancie 1 z tą różnicą, że zachodzą lekkie zmiany w rozkładaniu kart, a na koniec rozgrywki każda drużyna sumuje swoje punkty czyli dwie osoby z jednej drużyny dodają swoje punkty. Ta drużyna, która ma ich więcej wygrywa.

Wariant 3 to tzw. Drużynowy Wariant Ekspercki. Ten wariant jest dla osób, które dobrze się znają, bo tutaj nie można się konsultować między sobą będąc w jednej drużynie. Tylko tutaj nie sumuje się punktacji, a wygrywa ta drużyna, której gracz zdobył najmniej punktów. Trochę wydaje mi się to dziwne i zupełnie nie wiem jakby to wyglądało. Po prostu odwracamy zasady i staramy się uzbierać jak najmniej punktów, ale ciężko mi sobie wyobrazić ten wariant gry.

Wariant 4 to Gra Solo. Zmniejszamy ilość kart w talii. Pojawia się stos kart odrzuconych (zamiast ogrodu innego gracza). Tutaj instrukcja ładnie wszystko tłumaczy i jest to bardzo fajna opcja. Coś jak pasjans, ale nie do końca ;)


PODSUMOWANIE

Choć gra nie jest długa (według informacji na pudełko ok.20 min), wręcz przeciwnie to może być bardzo przyjemną odskocznią, dobrym sposobem na przerwę. Można grać w nią kilkukrotnie, nawet do znudzenia rozciągając w czasie. Ja osobiście potrzebuje czegoś bardziej aktywującego, ale tak jak mówię dla urozmaicenia, lub dla młodszych graczy będzie idealna. W dodatku jest pięknie oprawiona co jest mega dużą zaletą. Firma Granna postarała się, aby mimo tego, że jest to gra karciana, wycisnąć z niej tyle ile się da. I myślę, że im się udało. Wam pozostawiam przekonanie się czy będzie dla Was odpowiednia ;)




8 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Zajrzyj też tutaj

Specjalne zamówienia

Kontakt

HELP

Sesje zdjęciowe w delikatnym, romantycznym stylu:

www.monikaborlin.pl

Jeśli spodobał Ci się któryś produkt, ale chciałbyś w innym formacie lub szukasz czegoś wyjątkowego - napisz do mnie.

W razie pytań pisz na 

Newsletter

2020 by Monika Borlin

0