Plant power - krótka recenzja

Aktualizacja: 10 gru 2020



Od jakiegoś czasu staram się bardziej zagłębić w opiekę nad roślinami.

Zazwyczaj moja forma zajmowania się nimi wyglądała bardzo wybiórczo. Ah, co tam, że trzeba nawozić. Wystarczy, że będę podlewać co jakiś czas - myślałam sobie gdzieś w duchu. Oh, zapomniałam podlać. Jutro podleję. A jutro okazuje się, że widać jak liście już zaczynają słabnąć, więdnąć. Przycinanie? Przytnę tu kawałek, przytnę tu. Pora cięcia? Jakie to ma znaczenie. A jednak to wszystko ma znaczenie! I choćbym z mojego lenistwa tłumaczyła sobie, że nie to cały czas będę tkwić w błędzie. I ja o tym wiem. I dlatego muszę się bardziej skupić na tych szczegółach w pielęgnowaniu moich roślinek.



Aby lepiej zajmować się moimi podopiecznymi w domu i by mieć wiedzę bardziej skompresowaną i pod ręką, kupiłam książkę "Plant Power" Małgorzaty Augustym.

Znalazłam w niej większość roślin, które zazwyczaj kupujemy do domu i, które spokojnie można dostać w większości sklepów ogrodniczych. Nawet takich, które mają tylko kawałek wyznaczony na dział ogrodniczy jak Leroy Merlin, Ikea czy Castorama itp. Oczywiście znalazłam w niej większość tych, które sama mam i najbardziej mnie zainteresowały: Hedera, Areka, Anturium, Sansewieria, Ceropegia, Syngonium, Epipremnum i kilka innych. I uwierzcie mi, że wypisując te nazwy siedzę z książką na kolanach i patrzę czy dobrze wpisuje ;)


W książce znajdziecie dużo przydatnych informacji, między innymi:

- skąd roślina pochodzi, czym się charakteryzuje i jak wygląda (plus zdjęcie oczywiście),

- w jakim miejscu powinna stać, chodzi tu o ilość światła i temperaturę,

- jak należy podlewać

- kiedy nawozić i czym

- oraz kiedy i jak przesadzać i rozmnażać.

Poza tym na początku książki znajdują się fajne informacje np. na temat przycinania, rozsadzania, chorób i szkodników, które mogą atakować rośliny. A tych uwierzcie mi czasem ciężko się pozbyć.

Ja osobiście lubię wiedzę w jednym miejscu i kiedy wiem, że będę do niej sięgać co jakiś czas to wolę mieć ją cały czas pod ręką. Szukanie informacji w sieci jest super, ale czasem zwyczajnie nie chce mi się włączać komputera, żeby znaleźć jedną rzecz. Poza tym w ogóle bardzo cenię sobie formę książek i nigdy z niej nie zrezygnuje.



"Plant power" dodatkowo bardzo miło mi się kojarzy. W moim rodzinnym domu moja mama miała i wciąż z resztą ma podobną książkę. Pamiętam, że zerkałam do niej, czytałam o roślinach, szkodnikach i jak z nimi walczyć. Nigdy tego nie robiłam aż do teraz kiedy sama opiekuję się własnymi roślinami. I chyba zaczynam rozumieć uwielbienie mojej mamy do roślin. W końcu są one niesamowite, prawda?


27 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Zajrzyj też tutaj

Specjalne zamówienia

Kontakt

HELP

Sesje zdjęciowe w delikatnym, romantycznym stylu:

www.monikaborlin.pl

Jeśli spodobał Ci się któryś produkt, ale chciałbyś w innym formacie lub szukasz czegoś wyjątkowego - napisz do mnie.

W razie pytań pisz na 

Newsletter

2020 by Monika Borlin

0